Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Demon

Postac z komiksu


Demon

„Śpij nędzny głupcze, bezwstydny, ciekawy!
Za coś lepszego wziąłem cię; co robić?
Widzisz, że szkodzi gorliwości zbytek.-
Rąk nie załamuj, uspokój się, usiądź,
Bo chcę ci złamać serce, a potrafię,
Jeśli jak inne z gliny ulepione,
Przyzwyczajeniem grzesznym nie stwardniało,
I nie zamknięte wszelkiemu uczuciu.”


A co wówczas kiedy Jezus się rodzi ale spaceruje ze mną …co wówczas gdy czekacie na niego, a on chodzi ze mną? Z tym kto zwyczajnie nim pogardza. Co wówczas gdy pod choinką też są koszmary.
Czy myślicie, że przyszedł czynić pokój na ziemi? Spytam go aby tylko powtórzył prawdę, o której już wspominał.


...”czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu; troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce...”
Ewangelia według św. Łukasza.


Jest noc, a On wchodzi i siada. Mówię do niego „nie rób tego tutaj”. Nie reaguje tylko i wylewa resztki z butelki wina. Ten gość nie rozumie, myślę sobie, jest zajebisty, a nic nie rozumie.
-jeśli nie masz nic do roboty.- wciąż jest w łachmanach, jak zdjęty ze swojego krzyża- to nie rób tego tutaj.- tłumaczę, gdy opada w głąb kanapy. Wreszcie może odpocząć
-Masz choinkę- zauważa wśród świeczek rozdzierające mrok salonu malutkie lampki, dekorujące drzewko- Nie masz serca, a masz choinkę.-pochyla się nad ławą gdy przez moment nasz wzrok się spotyka. –Dlaczego?
-to prezent- mówię otwierając kolejne wino. Jest chłodne i różowe. Można byłoby spędzać z nim każdy wieczór.
-Nieeeee.- szepcze z przekąsem- Dlaczego nie masz serca?
-Bo zawsze miałem tylko choinkę. –patrzymy oboje w ciemność. Mógłbym go polubić, mógłbym gdybym nie miał go za oszusta.
-Nigdy nie znalazłeś paczki pod nią?- patrzy jak nalewam mu trunku- Nigdy nikt nie podarował Ci serca?
-Mojego?
-Nieee- i znowu ten mentorski ton.- Swojego
-Więc teraz szukamy prezentów? A co z moim sercem?- lubiłem stawać się ironiczny przy Bogu.
-Ty go nie masz.- wznosi toast z uśmiechem- To już wiemy. Masz za to choinkę. Więc pytam o prezent. To idealny wieczór na prezent… nie sądzisz?
-Dostałem choinkę. Żywą jak widzisz.
-Nie przejmuj się. To minie.
-choinka?
-jej życie.
-choinki?
-choinki, Jej, która ją przyniosła. Twoje.- patrzy na mnie- Za parę dni będzie po wszystkim.
-Po moim życiu?
- Po choince.- smutnieje-I po mnie.
- To był Twój wybór. Nie uważasz.
-tak.-wzdycha jak człowiek wyrywający się ze zdradliwej toni- dałem się przybić do krzyża za takich jak Ty.
-Ja kiedyś dałem z siebie zrobić idiotę dla tych, które pozbawiły mnie serca.- siadam naprzeciw niego na sofie.
- Sami się pozbawiamy życia i serca. Ja nie miałem wyjścia, Ty zwyczajnie chciałeś je uszczęśliwiać. Obaj mamy w sobie coś z idioty.- poważnieje- myślisz, że jesteśmy zbyt dobrzy?
- dobrzy?- Lisa Gerrard wypełnia pokój. Ten głos, ten głos w jej śpiewie…- przecież ja nie mam serca.
-kto Ci takich głupot naopowiadał?
- Chyba Ty.
-eeeee.- machnął ręką- Nie możesz wierzyć żadnemu Bogu.

-Czasem człowiek chciałby zrobić coś szalonego.
-wierzyć?
-wierzyć Bogu.
-najpierw zacznij wierzyć w Boga.
-Nie mogę.
-spójrz.- wstaje i podchodzi do okna.- spójrz jacy wszyscy są dobrzy. Jak miło jest widzieć uśmiechnięte twarze dzieci, wśród szczęśliwych rodziców. Jak miło gdy ojciec pcha sanki takiego wieczoru. Oo, zerknij tam- wskazuje palcem, otwierając balkon. Śnieg sypie, mróz ścina, noc zdaje się być piękna- spójrz w dal.- podchodzę i widzę jak z pierwszego planu sforę dzieci – bawią się jakby chciały coś powiedzieć… jakby chciały coś pokazać. Tobie …i tylko Tobie.- zerkam jak zaczarowany, a on siada na powrót.- Wiesz, …że ludzie nie umieją patrzeć? a jak już patrzą to nie widzą?- dzieci lepią bałwana. Jedna z dziewczynek szuka kamyków aby przystroić mu oczy. Chłopcy spoglądają na nią. Jest im dobrze z tą myślą. Bogowie, jak oni się lubią.- Czy wiesz, że ta dziewczynka ma moc ożywiania istot?
-wiem. – mówię jak zaczarowany- Jest jedną z tych, które wymieniają marzenia.
-Tak. – potwierdza uzupełniając nasze literatki- Zawsze pytanie jest jedno…czyje marzenia.
-Zawsze jesteśmy jak dwie armie na polu bitwy.- parę dziewczynek zaczepnie rzuca śnieżkami w kolegów. Śmieją się zalotnie, niebo lśni jasną poświatą- Uzbrojone po zęby chcące się wyrżnąć i proszące Boga o zwycięstwo…- biorę literatkę od niego.- Tego samego Boga.
-Mnie.- dochodzi dźwięk z mroku- I jak myślisz. Co mam do uczynienia.
- Nie możesz zrobić nic- mówię kiedy ktoś nakrywa głowę postaci ze śniegu czapką.- musisz dać im kogoś kto poprowadzi ich do zwycięstwa. Postać… demona.
- daję im tego kto idzie walczyć w pierwszej linii.-jego ton jest monotonny- jest jak istota z innego koszmaru. I nie udaje lepszej a nawet z tym jest wszystkim lepszą od nich.
-Samson, Eneasz, Prometeusz…
-i wielu, wielu innych. ..- przerywa- Zapomnij o tym, że każdy człowiek to ten sam gatunek. Nawet zapomnij o tym, że Ty jesteś z Marsa, a one z Wenus. Zapomnij o tym, że mężczyźni których widzisz na podwórzu są z Twojego kontynentu, ba z Twojej planety.
-Jest nas zbyt wielu.
-Jest was tak dużo jak innych gatunków. jak koty na sawannie tak podobne, a jednak tak różne. Uciekający gepard, wściekły lew, leniwy lampart, dostojny tygrys. Dlaczego macie się wszyscy za ludzi? Dlaczego nie chcesz uwierzyć w inne gatunki człowieczeństwa?
-Dlaczego ta postać ze śniegu ma ludzkie oczy?- pytam bez zaskoczenia.
-Bo ta dziewczynka właśnie ją ożywiła.- uśmiecha się do moich pleców- a teraz spójrz jak chłopcy spoglądający na nią wcześniej, drętwieją w popłochu. Spójrz jak Ona chwyta go za rękę, a jak On na nią patrzy. Spójrz jak oni sami, którzy wcześniej subtelnie dogryzali sobie , prężąc ogonki niczym pawie przed dziewczynką teraz skupiają się w jedno. Ale nie skupiają się po to aby cieszyć się z nią, która stworzyła życie.
-Taka jak ona.- przełykam wino- podarowała mi choinkę.
-Tobie choinkę.- staje obok- Im ból.
-Oczekiwania nie zawsze są takie same.
-Ale czyż nie jest tak, że ten kto kocha pragnie dla tego drugiego jak najlepiej.- nie pyta. Wie.- bez względu na to co dostaje?
-ale miłość jednostronna jest tragedią.
-czy to znaczy, że kiedy się samemu cierpi należy zadawać cierpienie tej drugiej osobie?
-Nie.- patrzę jak dziewczynka chwyta ożywioną postać za dłoń, jak reszta sfory lepiąc kulki spoziera spode łba. –To znaczy, że jesteśmy egoistami w miłości. Gdy jesteśmy szczęśliwi jesteśmy dobrzy ale nie zawsze kiedy jesteśmy dobrzy, jesteśmy szczęśliwi.
-a może to znaczy, że to zwyczajnie nie miłość?- zauważa- Może to coś lepszego dla nich, praktyczniejszego. A może to tylko uczucie zawłaszczenia? Posiadania?
- Nie wiem.- mówię mu, gdy na dziewczynkę spadają pierwsze ulepione kule miłości. Krzyczę na nich ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk.-Ja nie mam przecież serca.
- Chciałbym zamienić wielu tych z sercem na jednego takiego bez.- zaśmiał się.- To było całkiem niezłe stadko. Chodzi ich po ziemi trochę. Sfory wzajemnej adoracji. Należą do siebie. Tak im się wydaje…wiesz, że potrafimy wyrastać z ludzi, z charakterów, z dobra i zła.
-Ona wyrosła?-wskazuję wzrokiem na dziewczynkę wtuloną w postać, którą ożywiła.
-czasem jest ktoś kto marzy. Możemy być w innych miejscach, w innych światach. Takie małe Alicje co przechodzą na druga stronę lustra. Pomyśl sobie, że znasz świetnie encyklopedię botaniczną i gatunki zwierząt. Patrz na nich... cóż ich może zaskoczyć? Wszystko przerobili, to oni są królami tej dżungli. Na szczycie łańcucha pokarmowego. Gardzą innymi zwierzątkami. Patrz na tych w rogu budynku. Bawią się nieco ciszej tak jakby nie chcieli zagłuszyć tych. A oni…cóż, popatrz jacy są boscy, złapali fatum za mordę. Spijają z kwiatów życia najlepszy nektar. Cóż im może zaszkodzić. Encyklopedia ich nie uwzgędnia innych gatunków zwierząt. Nie ma mocniejszych, groźniejszych, o innym spojrzeniu. Jest tylko Bóg i oni…a reszta.- przerywa aby odetchnąc głęboko.- reszta nawet nie zasługuje na litość.


Przyjdę do ciebie w północ ciemną,
Drogę przez półmrok wskaże mi tęsknota...
A ty, choć o swym przyjściu nie powiem,
Wyjdziesz i sam otworzysz mi wrota.

Choć ciemno będzie, nie spytasz, kto jestem...
Dotkniesz mej dłoni i zaraz się dowiesz...
W głębokiej ciszy o nic słów szelestem
nie spytam ciebie - a ty mi odpowiesz

-Nie sypiam ostatnio Jozue.- wyrywam się ze zdradliwej toni- Nocą przychodzą koszmary.
-jak sobie radzisz.- pyta naprawdę przejęty albo jest po prostu dobrym Bogiem.
-Nie radzę.- wymawiam zamykając okno. Dziewczynka zostaje wtulona w ożywioną postać, chłopcy którzy rzucali w nią śnieżkami zamarli tak, a koleżanki odwróciły plecami.
-więc czemu wciąż trwasz?
- Bo nie potrafię umierać.
-wielu chciałoby abyś potrafił
-tak, wiem. W prezencie pod choinkę.
-pod ich choinkę.
-tak... moja jest zbyt piękna.
-żywa i zbyt piękna. Taka żywa i taka piękna.
-To od niej
-Wiem.
-Odkryła przypadkiem istnienie demonów.
- demonów lepszych od ludzi. Tak. Wpuściła do dżungli zupełnie nieznany gatunek zwierzęcia.
-dlatego chcą w prezencie moje serce pod choinka.
-to nie możliwe… Ty nie masz przecież serca.
- zostawiłem pod inną choinką.
-zawsze lubiłeś sprawiać prezenty.
-tak. Człowiek robi prawdziwe głupstwa gdy się zakocha.
-w miłości w ogóle jest coś idiotycznego. Jedynie zakochiwanie się jest wspaniałe.
- Bogowie znają wiele sztuczek. Zeus ma kilka sposobów na to byś jednak uległ Aidoie.
A Ona nie na darmo jest najdoskonalszym dziełem Hefajstosa. Możesz jej nie wpuścić do domu i rzeczywiście okazać się lepszy od Epimeteusza nie ulegając urokowi kobiety. Ale możesz też się upić w poczuciu bezpieczeństwa, a Pandora bezlitośnie wykorzysta twoją niedyspozycję, wejdzie, wyciągnie cię i co gorsza zbałamuci. I już ludzkość ma przechlapane po raz drugi. Nie ma żadnego sposobu, aby ustrzec się przed tym stworzeniem. Zawsze będziemy skazani na katorgę. Cóż mogę powiedzieć i cóż począć z Tobą? Nie dasz rady Bogom; wynalezienie bomby jądrowej jest niczym przy pomyśle Zeusa z Pandorą; „jest złem zesłanym przez Bogów na ludzi”, „jest pułapką, której ludzie nie zdołają sprostać.”
-To dlatego jestem teraz bez serca?
- Nieeee.- uśmiecha się. Prawdziwy uśmiech radości rozświetla jego bladą twarz- gdyby tak było byłbyś bez głowy.
-wszak modliszki wolą głowy od serc.
-jeśli myślisz, że kobiety pożądają męskie serca to się mylisz. Owszem, chca być bohaterkami literatury pięknej i kraść bohaterom serca…tylko powiedz mi czemu Ci bohaterowie zawsze na końcu każdej historii nie mogą się pozbierać z bruku?
- Bo zamiast głowy oddają serca?
- własnie… a przecież one chcą tylko głów…kobiety byłyby bardzo miłe gdyby nie fakt, że za wszelką cenę chcą być szczęsliwe.
-a my tak łatwo oddajemy serca.
- a one tak łatwo biorą je i mielą wraz z zapałem czerpania ze świata.
- Chcieliby mnie zabić.
- Do tego potrzebują dużego noża.
- Czemu? Nawet nie spojrzeli mi w oczy.
- a czemu do dalekich krain przybywają rycerze aby zabijać smoki?
-chcą być bohaterami?
-Nie posądzaj ich o choćby pierwiastek heroizmu. Przed smokami to oni włażą do nor. Chcą narobić szumu wokół siebie. Wszak wystarczy przybyć w intencji zabicia smoka aby zwrócić na siebie uwagę.
- Więc nigdy nie staną naprzeciw?
- podłożą ci barana z siarką. Wykopią dołek jak będziesz daleko. Zastawią pułapkę podczas twego snu. Zaplanują śmierć będąc w bezpiecznym schronieniu. A we wsi będą spiewać pieśni o swym bohaterstwie.
-ale po co? Po co zabijac smoka, który nikomu nic nie robi.
-dziewczynka chwyciła go za dłoń. Nie mogą pozwolić mu zyć.
- nie jego wina. Jej wybór.
- jego wina, że istnieje. Jej wybór zadając im ból, bo przecież jak może nie widzieć, ze oni tak bardzo ją kochają.
-Nie kochają.
-Kochają… tak mówią.
- Nie mają pojęcia co to znaczy. – sięgnąłem aby zapalić kolejną świeczkę- widziałem jak rzucali w nią kulami ze śniegu. To nie jest miłość.
- A czy to co Ty do niej czujesz to miłość?- pyta.
-chcę dla niej dobrze. Nie schylę się nawet aby lepić kulę do rzucania w nią.
-ale zło może wyniknąć z chęci czynienia dobra.
-Nie umiem sprawiać magii.- spoglądam mu w oczy.- ja nawet nie umiem mieć serca.
- chowałeś psa do grobu zimą po kolana w błocie na mrozie, przygarnąłeś kota wyrzuconego przez jakiegoś śmiecia, ryzykowałeś życie dla obcych ludzi, ratujesz pająki z umywalki… - dotyka mej piersi- masz tu w sobie coś czego nie wyrwie Ci żadna siła. A jeśli mają Cię za demona to albo są głupcami albo już nie mogą nic uczynić aby Ci się przeciwstawić. Jesteś obcym w ich dżungli. Obcym, który pojawia się i ukazuje komuś inny świat. Co mogą oni uczynić gdy tracą kogoś kto przecież należał do nich. Muszą zapolować na to obce zwierze. A że nie płynie w nich krew wojowników, ranią tylko tego kogo uważali, że kochają.
- Więc czasem smoki są lepsze od ludzi?
-czasem wszyscy jesteśmy lepsi od ludzi.
Pragnę, abyście mogli znaleźć całkowitą ufność do siebie, aby jedynymi siłami, które mogłyby was rozdzielić, były wojny i śmierć, a nie upływający czas czy chwila słabości. Pragnę, abyście byli wolni i niezależni od słabości. Aby nie przeżerała ona tak skutecznie tego co nazywacie miłością. Aby nigdy i nigdzie nie był w stanie szargać waszymi uczuciami ...



Gdy miecz błyszczący wyostrzę
i sąd podejmie ma ręka.
Na swoich wrogach się pomszczę,
Odpłacę tym co mnie nienawidzą!
Upoję krwią moje strzały, mój
Miecz napasie się mięsem, krwią
Poległych i uprowadzonych, głowami
Dowódców nieprzyjacielskich.”
Księga Powtórzonego Prawa 32:41-42


- Otóż znam pewne zaklęcie. Wiem jak zamalować pewne rzeczy; pamiętasz, iż Pandora wypuściła ze swej beczki wszystko, oprócz Elpis –nadziei ; ale ja i to postaram się zmienić. Na początku obiecałem, że zmienimy kilka rzeczy. To jedna z nich. Wydobędę nadzieję z dna beczki i dam ją Tobie. -Ścisza głos jakby poważnie coś chciał ukryć przed mrokiem- odpręż się, zamknij oczy i pomyśl o człowieku. Pomyśl właśnie o nim, dlatego, że ma moc wyciągania z piekła. Najpierw byłem Promoteuszem i dał ludziom ogień, a później jako Gilgamesz wyciągnął przyjaciela z piekła. ale cicho. Nie mów tego głośno. Nie mogą dowiedzieć się Bogowie, bowiem skażą Cię na ponowną katorgę.- rozejrzał się po pokoju.- ...a teraz przekażę ci swój dar...posłuchaj jak nic nie słychać. Słuchaj i nasyć się tym, czego miałeś mało w życiu- spokojem. Popatrz, już widać skarb na końcu tęczy. Oto twój skarb w nagrodę. Wiem, że wieczorem zasiądziesz z tymi, których kochasz. Zobaczysz jaki będzie blask księżyca, gdy ułożysz się do snu; wypowiesz zaklęcie i zaśniesz z uśmiechem na ustach. Sen cię wzmocni i przyniesie mądre myśli. A wypędzić tego kogoś już nie zdołasz...strzec Twego snu będzie ten ktoś. Pamiętaj, że celem życia jest radość, szczęście i nadzieja. Nadzieja oznacza dobro. Dzięki niej wiemy, że celem życia jest dobro. Podaruję ci to co w religii buddyjskiej nazywa się „Sopa” –cierpliwość i zdolność wytrzymywania. Jest to przeciwieństwem tchórzostwa i pasywności. Zaufaj mi; jestem mistrzem magii- chcę stać się opiekunem dla potrzebujących, przewodnikiem dla tych, którzy zgubili drogę. Okrętem dla tych, co przemierzają ocean, mostem dla przechodzących przez rzekę, azylem dla tych, którzy nie mają gdzie się schronić i lampą dla tych, którzy przynoszą ciemność...a dla Ciebie? Dla ciebie chcę stać się tym wszystkim ...wsłuchaj się jak rozbrzmiewa mój głos; rzucam ostatni czar. To tylko słowa, ale nie zapominaj, że pióro jest silniejsze od miecza. A więc wciąż jesteś ze mną? To dobrze? Teraz zapamiętaj…- przerywa gwałtownie gdy do drzwi rozlega się pukanie. Wstaję spoglądając jednocześnie na zegarek. Jozue znika.
-przepraszam.- słyszę głos kobiety, kiedy otwieram drzwi tu ż przed północą.- jestem Lola.- pachnąca Diorem francuska aktoreczka wyciąga dłoń.
-nie ma za co. Wszak imion się nie wybiera.- zauważam jak biedne dziewcze marznie.
- Przepraszam za porę.- poprawia mnie, trochę mając mnie za idiotę. Cóż, nie potrafiłem się tego wyzbyć. Wszak ciężko jest zmusić wiewiórkę do jedzenia żab.- Wpuścisz mnie czy mam to robić przy sąsiadach?
-Zgrzytać zębami z zimna?- patrzę jak to śliczne stworzenie poprawia kosmyk włosów obok ucha.
-Nie skarbie.- mówi tak jakby znała moje imię. – Kochać się do utraty tchu.- jak zwykle udaje zawstydzoną i nawet ten gatunek umie przybrać na zawołanie rumieniec na twarzy.
- Będę musiał płacić czy to od mikołaja.- nie da się zmusić mnie do traktowania spraw poważnie. Sarkazm płynie w krwi, zwłaszcza gdy wiem, że biedny Jezus będzie musiał na to spoglądać.
- Są święta.- przekracza próg bez zaproszenia. One zawsze wiedzą, że faceci ich nie wyrzucają. I wierzą, że jest to spowodowane chęcią dymania ich a nie po prostu dobrym sercem. Jakże mógłbym wyrzucić łanię na śnieg. A jakże mógłbym w ogóle chcieć wydymać łanię.- Możesz położyć mnie pod tą choinką.- uśmiecha się do lustra w przedpokoju. Jest piękna i o tym oczywiście wie.
- Ten kto Cię przysłał zapomniał, że nie lubię niespodzianek
-sama się przysłałam skarbie.- ściąga futerko aby odkryć dekolt. To dlatego samce ptaków tańczą jak debile przed samiczkami. A one i tak odlatują- Zasłużyłeś na najlepsze.
- Taaa.- rozglądam się czy aby Jozue z pewnością nigdzie się nie schował- Tylko mikołaj popierdolił paczki z adresami.- teraz nasz wzrok się spotykał.- Miałaś mieć 450 koni i skórzane siedzenia.
-skarbie.- sięga aby przyrządzić drinki- Jeżdżę równie szybko a ciągnę jeszcze lepiej.
-Taaaa.- zapalam światło aby nie siedzieć z nią w mroku,a ona odbiera to jako okoliczność do podziwiania jej wdzięków. Nigdy się kurwa nie zrozumiemy.- I pewnie możesz zapakować w siebie tyle samo pasażerów.
Chyba usłyszałem jak z ciemności parsknął śmiech.
…Nie możecie mnie wynić za to,że jestem skurwielem i nie dymam każdej laski. Nie możecie mnie wynić za to, że wolę auta od zuchwałych kobiet, za to, że dusza kładzie mnie na sofę w sobotnią noc i sięga po literaturę zamist ciało zabierać na dyskotekę. Nie możecie skazać dlatego, że mózg przemienia mnie w drapieżnika, gdy ktoś chce po mnie sięgnąć jak po zabawkę. Nie możecie…
- gdybym się tu kurwa nie tułała po nocy na to zadupie, jebaną zimą to bym Ci normalnie przywaliła.- syknęła gniewnie. Ciekaw byłem jak długo wytrzyma ta Pandora. Trochę się zawidołem, odpadła na wstępie.- Ale są święta. Czas miłości i wybaczania.
-I chciałabyś pewnie abym spełnił z Tobą piąte przykazanie.- mówię i widzę, że nie zna żadnego z przykazań- Miłował bliźniego swego jak siebie samego.- tłumaczę, gdy wyciąga papierosa. -nawet ja tu nie palę.- zauważam.
-Bo Ty nie palisz wcale.- przypomina.
-Co nie zmienia faktu, ze jest tu nie palone.- zdmuchuję płomień jej zapalniczki na co wydaje się urażona. -nikt nigdy nie zabronił Ci palić.- nie pytam, wiem.
-nigdy.- wzdycha gniewnie.
-Tam jest balkon.-wskazuję palcem.
-ale.- już przestaje grać. Nie panuje nad złością.- ale jest zima.
-pewnie gdyby było lato, inaczej byś się ubrała.- zauważam, patrząc na bluzeczkę odsłaniającą pępek, pół dekoltu, i spódniczkę, która już chyba krótsza być nie może.
-kurwa.- rozumie aluzje.- Ty hańbisz męskość chłopie.- wstaje i sięga po futerko.
- taaaa. – wstaję z grzeczności.- Mój mózg jest cięższy od kutasa. To prawda.
-jak można nie chcieć przelecieć dupy, która prawie naga przychodzi nudnym wieczorem do mieszkania faceta.- spadają jej papierosy i zapalniczka. Pochylam się i podnoszę.- I to zajebistej dupy. Chłopie, żaden facet mi się nie oparł.
-To jesteś złotą medalistką.- oboje patrzymy jak poprawia włosy przed lustrem.
Nieprawdą jest, że mężczyźni szybciej od kobiet nudzą się miłością i wiernością. Nie macie zaprogramowanej wierności i miłości. Tego się trzeba nauczyć, ale większość nie zdaje egzaminu.
-Jesteś impotentem?- docieka- Ciotą? Co z Tobą? Pachniesz jak facet, nawet wyglądasz. Więc czemu… czemu nie bierzesz laski tak jak robi to każdy facet.
-jak każdy piesek?- pytam głupkowato gdy Sting gra.
-jak każdy facet.- podnosi głos.
-widziałem pieski spółkujące z nogami swoich właścicieli.- przekrzykuję coraz głośniej śpiewającego geniusza, a Jozue coraz lepiej się bawi- Ruchają wszystko, masz rację. ..Chyba nie jestem pieskiem.- urywam bo ponownie z muzyką miesza się śmiech.
-Ale samcem kurwa. Przynajmniej wyglądasz.- maluje usta szminką.
- Skarbie.- parafrazuje jej imię- Niektóre zwierzątka nie jedzą padliny znalezionej na sawannie. Muszą polować same i wybierać ofiary …tylko wówczas jest okazja aby złapać zębami za kark.
- za co kurwa.- jeśliz zaczęła klnąc to znaczy, ze przestała trzymać fason. Ale Sting nadrabiał za nią.
- Widziałaś kiedyś jakiś film przyrodniczy?
-Przyrodniczy?
-taki, w którym pokazują zwierzątka.- mówię podając jej szal z podłogi.
-ocipiałeś.- teraz patrzy czy brwi się nie pokrzywiły- a po co niby. Oglądam fashion TV.
-a widziałaś kiedyś psa walącego na ulicy drugiego psa?
-no przecież. Mamusia miała dwie suczki jak byłam mała.
-Więc wiesz jak wygląda dymarko z wywalonym jęzorem na wierzchu i żałosnym spojrzeniem.
-taaak.- uśmiecha się do siebie- psy są pojebane. Zupełnie głupieją jak widzą sukę.
- a widziałaś kiedyś tygrysa zbliżającego się do tygrysicy?
-no co Ty? W zoo?
- w ludzkim zoo, skarbie.- gaśnie kolejna ze świeczek.- zbliża się do niej powoli, uważnie, ona okazuje irytację, on zabiega o nią. Kiedy wie, ze może być bliżej spróbować jej ciała, ryzykuje ale wciąż w gotowości aby nie zostać zranionym. Wchodzi na nią, mięsnie naprężone, w oczach instynktowna płochliwość, że ktoś mógłby nakryć to dostojne stworzenie w intymnej sytuacji. – zapalam płomień- łapie ją za kark zębami. Niby brutalnie ale ile w tym uczucia; tak jakby nic oprócz tej chwili nie trwało. Ona wtulona w ziemię, on w spazmie rozkoszy trzymający jej kark w potężnym uścisku. Czy Ty wiesz ile w tym emocji?- mówię i docieram do drzwi aby czym szybciej ją wypuścić.
-Pojebało Cię.- łapie się na ten gest.- żeby mnie ktoś kurwa po szyi gryzł. Jak ja się ludziom pokażę.
-Przecież i tak jesteś złota medalistką.- kiwam głową na znak, ze to już dowidzenia.
-szkoda.- mruczy.- Bo fajnusi jesteś.- łapie mnie za podbródek- Tylko chyba to nie jest twój dzień skarbie.- składa usta w pocałunku i cmoka.
-Ależ Lola.- posyłam jej uśmiech szczęściarza- To jest właśnie mój dzień.- zamykają się drzwi, obracam się do ciemności. Zostaje tylko Sting. ..

Znowu odwiedził mnie. Chyba zapomniałem jak to jest kiedy oczy stają się wąskie, przenikliwe ale takie spłoszone. Jak to jest kiedy bogowie zamiatają i gaszą światło.
- jesteś demonem.
- Pytasz czy wiesz?
- Oni tak mówią.
- Więc chyba ich pozabijam.
- Dlaczego?
- w końcu jestem demonem.
- Oni mówią, że zabijasz Ją.
- Wiedzą to?
- I że oni właśnie Ją ratują.
- Rzucając w nią kulami lodu?
- Mówią jej, że jesteś demonem który Ją skrzywdzi.
- A co teraz robię?
- Obejmujesz Ją i osłaniasz ciałem przed kulami lodu.
- Więc tak się teraz zabija dziewczynki?
- Krzyczą aby się opamiętała bo wygnają Ją ze stada.
- A ponoć Ją kochają.
- Boją się Ją utracić.
- To nie miłość? Wówczas kiedy nie chce się kogoś utracić?
- A co się dzieje jak kogoś tracisz?
- Tęskni się.
- Dlaczego?
- Z braku tego kogoś.
- A tęsknota to jest to samo co miłość?
- Nie.
- Co byś zrobił gdybyś kogoś kochał, a ten ktoś by odszedł?
- Przestałbym kochać.
- Krzywdząc?
- Dlaczego? Jaka to miłość gdy chce się kogoś krzywdzić?
- A co byś zrobił gdybyś uważał, że ktoś należy do Ciebie?
- A co to za uczucie?
- Nie wiem. Jestem Bogiem. To Ja należę do wszystkich …co byś zrobił gdybyś na polu bitwy widział jak ktoś z twoich przechodzi na stronę wroga?
- Musiałbym go zabić.
- Dlaczego?
- Bo to zdrada …ale to nie miłość.
- Tak jak wśród nich …stado w którym jedno wymyka się z dżungli. Gdyby coś czuli, pozwoliliby odejść. Ale oni władają.
- Nie możesz niczego zrobić?
-Ja?...Wystarczy, że uczyniłem, abyście się odnaleźli, z tą tęsknotą, którą tylko Ja widzę i którą tylko Ja ukoję… kiedy tylko ujrzę wasze łzy.
- Więc mam płakać?
- A nie mógłbyś?
- Jako demon?
- Fakt …więc może jako człowiek.
- człowiek …ok., to mógłbym zrobić.
- Dobrze więc …ale to wówczas kiedy staniesz się człowiekiem… tymczasem chodż ze mną.
- Gdzie.
-Tam gdzie tygrysice robią „miau”
- Do zoo?
- Na dyskotekę kretynie.


"Nie szukaj tego co jest zbyt ciężkie,
ani nie badaj tego co jest zbyt trudne dla ciebie.
O tym rozmyślaj, co ci nakazane,
bo rzeczy zakryte nie są ci potrzebne.
Nie trudż się niepotrzebie nad tym co twoje siły przechodzi-
więcej, niż zniesie rozum ludzki, zostało ci objawione.
wielu bowiem w domysły ich w błąd wprowadziły
i o złe przypuszczenia potknęły się rozumy."
Stary Testament, Księga Mądrości Syracha, rozdział 3, wers 21-24

- Przyjdę do piekła…- wymawia wprost w moje ucho, podczas gdy dwie tancerki wiją się na podeście w rytm głośnej muzyki- …i spotkam się z Tobą, by wytknąć Ci twe słabości.- mówi wręczając mi literatkę z żubrówką. Nawet się nie odwracam zaczarowany tancerkami.
- Musisz stanąć na końcu kolejki .
- Zostaw Pana Moja Droga.- Jozue chwyta mnie ramieniem chroniąc przed pięknością.- On nie jest tutejszy.- uśmiecha się do tańczącej sali wypełnionej dymem.
- To tutaj tygrysice robią „miau”?- nagły spazm euforii zalewa moje ciało, mózg wypełnia się rytmem.
- Zatańcz. Wskocz w tłum. Daj się ponieść. Pożyj.
- jestem jak Humphrey Bogart.
- Taki fajny?- pyta kiwając wyśmienitej barmance.
- Siedzę przy barze i sączę drinka.- ktoś całuje mnie w policzek.- Jak w Casablance.
-Ogarnia mnie smutek, za tym co minęło i nie wróci…- Ona kładzie głowę na ramieniu.- …za tym za którym tęsknie, za tym co piekło i niebo kłóci, za tym który... ach..- jeszcze nie wiem kim jest. Jeszcze się nie obracam w bok-. …za tym co me życie skrócił, za tym co radość mi odebrał, za tym co w mroku nocy się smucił, za tym co żyje w innej krainie, za tym co magią sie upija, za tym co już nigdy nie minie, za tym co me sny ciągle dręczy, za tym co tylko naturalne uczucia uznaje, za tym co cały czas mnie męczy, za tym od którego myśli uwolnić nie mogę, za tym na którego czekam, za tym o którego chce nie koniecznie zapomnieć a po prostu nie potrafię i nie chcę.- staje naprzeciw, piękna jak francuska aktoreczka. Jej ślepia połyskują ludzkim blaskiem. Kobieta ulepiona z mądrości i ze wspomnień; z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa.
-Powiem ci prawdę .- rzekłem, a ona posłała mi nadzwyczajny uśmiech rusałki- Powiem CI prawdę o życiu. Nie bój się. Nie jestem szarlatanem. –przeczesałem dłonią Jej włosy.- W pewnym momencie poczujesz gwałtowny przypływ przerażenia, a później zapewne się uśmiechniesz i stwierdzisz, że to tylko fikcja mego wypranego z atrakcji życia umysłu.- zamyśliła się- Sprawię, że poczujesz bolesne uczucie bezradności, zwierzęcą żądzę wyrwania się ze swej powłoki i samobójcze nastroje przygnębienia. A potem ukażę ci jak przemijanie zabija mężczyzn i kobiety. Zniewala ich ciała i umysły. Dusi w nich to co niegdyś oboje zwali wiarą i miłością; bo widzisz. Oni w swoim czasie naprawdę mieli nadzieję znaleźć na końcu tęczy skarb.- Tygrysice robiły „miau”, Ona stała i patrzyła, a ja stałem i mówiłem - Opowiem Ci o różnych stadiach cierpienia. Gwarantuję, że poczujesz brak tchu, falę przelewającą się przez Twoje ciało czegoś, co będzie prawdziwym buntem jak i klasycznym pragnieniem walki z samą sobą. Może nawet szalonej próby sił- wślizgnęła się w me ramiona, a kiedy ją już wtulałem, ona w poczuciu bezpieczeństwa zmrużyła oczęta- pokochasz być przyjaciółką nieznajomych. Poczujesz się szczęśliwa w niepowodzeniach, a później oczywiście będzie radość. O tak; jej także dam ci doświadczyć. Nie na darmo jestem mistrzem magii. Następnie opowiem Ci o miłości. To coś takiego co pomaga być dobrym, ale rzadko się to udaje. Może dlatego, że traktujecie miłość jak cukierki czekoladowe; z początku jesteście zachwycone i pożeracie je tonami. Później przychodzi czas, kiedy puszczacie pierwszego pawia. Wyrzygacie się i myśląc, że to jednak przejdzie, żrecie dalej. Niestety, po chwili ponownie zwracacie. I co robicie? Cukierki nie są już nic warte. Przejadły się i dlatego wyrzucacie je do kubła na śmieci. No tak.- westchnąłem- Wy uważacie, że namiętność jest ważniejsza od miłości. Nie potraficie trwać w miłości, kiedy kończy się namiętność.- kelnerka lawiruje między stolikami, tygrysice robią „miau”, frajerzy rzucają im wyuzdane, sztuczne wejrzenia zachwytu, Jezus pod barem wznosi toast wraz z barmanką, Bóg siedzi w najciemniejszej loży. -Pytasz co ze mną?- odezwałem się do półmroku- Nic szczególnego. Chyba nawet nie jestem z tej epoki. Niczego nie można podbić. Przegnać Custera znad Little Big Horn, bo ten skurwiel już nie żyje. Chciałbym, aby zakopano mnie z bronią u boku, na wierzchowcu, który wiernie poniósł mnie ku wrogowi na śmierć- odchyliła się aby móc jej oczy, które jeszcze nigdy nie miały okazji ujrzeć tak wiele na twarzy ludzkiej spotkały się z moimi.................................................


magni 19/12/2008 10:52:36 [Powrót] Komentuj